Błogosławiona Eurozja Fabris Barban

68
Bł. Eurosia Fabris Barban. Foto: http://www.eurosiafabrisbarban.it

Święta sąsiadka, matka wielodzietnej rodziny

Wspomnienie: 8 stycznia

EUROZJA FABRIS urodziła się 27 września 1866 roku w małej wiosce we Włoszech Quinto Vincentino, w rodzinie prostych rolników. W wieku czterech lat przeniosła się z rodzicami do Maroli. Całą młodość spędziła spełniając proste domowe obowiązki i pracując na rzecz parafii. Skoń­czyła tylko dwie klasy szkoły podstawowej. Codzienną modli­twą wypracowywała sobie zaufanie do Boga, a codzienna lektura Pisma Świętego pomagała jej odczytać wydarzenia życiowe, jako Wolę Bożą. Jej rodzice nie byli bogaczami, nawet się nie starali. Prowadzili zwyczajne, uczciwe życie. „Lepiej jest być biednym niż bogatym! – mawiała podobno dziewczynka. – Bogaty nigdy nie osiągnie pokoju serca, tylko pełnienie Bożej woli może to sprawić”.

W wieku 12 lat przyjęła Pierwszą Komunię Świętą i jak podkreślają bio­grafowie, od tej pory starała się codziennie uczestniczyć w Eucharystii. W tam­tych czasach była to postawa dość niespotykana. Zalecenie częstej Komunii świę­tej pojawiło się dopiero w 1905 r. decyzją papieża Piusa X.

Eurozja była pobożna i wrażliwa. Należała do Stowarzyszenia Córek Maryi i uczyła dzieci prawd wiary. Szanowano ją i w pewnym sensie podzi­wiano za bezinteresowność. Nie bez powodu. Nie skończyła jeszcze dwudzie­stu lat, kiedy zdecydowała się pomóc swojemu sąsiadowi wdowcowi w opiece nad malutkimi córeczkami. Było to dla niej trudne doświadczenie. Mężczyzna nie uchodził za spokojnego człowieka, a sąsiedzi zapewne nie szczędzili jej przy­krych komentarzy i wymownych spojrzeń. „Musimy być odpowiedzialni przed Bogiem, nie przed innymi ludźmi, za nasze czyny i nasze życie” – myślała sobie wtedy. – „Kiedy patrzymy na Boga, nieważne jest, co mówią inni ludzie”.

W ciągu pół roku Eurozja Fabris i Carlo Barban zostali małżeństwem. Żyli razem 44 lata, a ich dom był przepełniony miłością i modlitwą. Eurozja uro­dziła dziewięcioro dzieci, czworo adoptowali z mężem, pomagała potrzebującym, w domowych obowiązkach znalazła drogę do świętości. Mówią też, że jej cier­pliwość i łagodność pomogły mężowi okiełznać niełatwy charakter i stworzyć ciepły dom, pełen dobroci i zrozumienia. „Dzieci, którymi nas Bóg obdarza, są w pierwszej kolejności Jego dziećmi, nie naszymi” – mawiała. – „Jeśli zechce ich na wyłączność, powinniśmy być wdzięczni, wręcz szczęśliwi, bo w ten sposób obdarza nas wielkim zaszczytem”. Nic dziwnego, że trzech jej synów przyjęło święcenia kapłańskie (jeden w zakonie franciszkańskim), a jedna z córek wybrała życie konsekrowane w zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia.

Po śmierci męża w 1930 roku, Eurozja wstąpiła do trzeciego zakonu fran­ciszkańskiego. Dwa lata później zmarła w opinii świętości. „Trzeba ukazać tę piękną postać światu, aby stała się wzorem dla współczesnych rodzin” – powie­dział kilka lat później papież Pius XII. Ale żeby Kościół mógł się oficjalnie cie­szyć ze świętości „Mamy Róży”, musiało upłynąć ponad 70 lat. Eurozja Fabris Barban została beatyfikowana 6 listopada 2005 r. w Vincenzy. Przykład jej życia pokazuje, że do świętości nie potrzeba doktoratów ani bogactwa – choć i tacy mogą zostać świętymi. Wystarczy tylko (albo aż) miłość Boga i ludzi.

Przykład świętej matki byłby dziś bardzo skuteczny i opatrznościowy. W obecnych czasach powszechnego zagubienia trzeba jak nigdy przedtem takich przykładów, żeby powstrzymać szerzące się zepsucie i ocalić rodzinę, stanowiącą jedyny środek na uzdrowienie tak bardzo dziś chorego społeczeństwa.