Zdrada małżeńska

115

Słowo „zdrada” jest trudne do zdefiniowania. Jest dzisiaj nielubiane przez wielu ludzi, którzy odchodzą od pierwotnego stylu życia, pierwotnych zobo­wiązań, pierwotnej miłości. Znajdują masę różnych wytłumaczeń. Nie czują się winni. Winę zrzucają na innych.

Trudności w wyjaśnieniu pojęcia „zdrady małżeńskiej”

Słowem „zdrada” nie należy zbyt łatwo szafować. Jest słowem negatyw­nym. Zdrajca jest godzien nagany. Najpierw przyjmuje się jakieś ideały, zobowią­zuje się do ich zachowania, a potem się je porzuca.

Jeśli chodzi o zdradę małżeńską, to napotyka się na poważne trudności w jej wytłumaczeniu. Dzisiaj pojęcie „małżeństwa” ludzie bardzo wypaczyli. O małżeństwie mówi się, gdy ktoś poślubia choinkę, jakieś zwierzę, czy poślubia osobę tej samej płci. Także w przypadku związków osób tej samej płci, kiedy jest to kolejny partner. Dzisiaj, małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i męż­czyzny, jest tak bardzo kontestowane, wypaczane, że mówienie o zdradzie jest jakąś niedorzecznością, skoro każdy ma możność wolnego wyboru.

Szwajcarski rząd chce usunąć z kodeksu karnego paragraf dotyczący kazi­rodztwa. Dotychczas takie stosunki seksualne były przestępstwem zagrożonym karą do trzech lat więzienia. To ma się zmienić. Izba wyższa parlamentu przyjęła już projekt ustawy o zdjęciu odpowiedzialności karnej z osób pełnoletnich należą­cych do tej samej rodziny, które weszłyby w relacje seksualne za obopólną zgodą. Zdaniem inicjatorki projektu Simonetty Sommarugi, minister sprawiedliwości z ramienia Partii Socjaldemokratycznej (SP), zakaz kazirodztwa „odbiera ludziom autonomię”. Według niej przepis ma, poza tym marginalne znaczenie, bo od 1984 r. do sądów trafiało w tej sprawie zaledwie kilka skarg rocznie.

Kościół podtrzymuje stanowisko, że z osobami najbliższej rodziny nie utrzymuje się kontaktów seksualnych. Na taki związek potrzebna jest dyspensa  od biskupa ordynariusza. W uzasadnionych sytuacjach władza kościelna może dyspensować od tej przeszkody, choć nie w całym jej zakresie, a jedynie od czwartego stopnia linii bocznej, a więc gdy pobierają się między sobą dzieci stry­jeczne czy cioteczne oraz od trzeciego stopnia linii bocznej, gdy np. ślub zawiera wujek z siostrzenicą. W duchu współczesnego myślenia, kiedy zabrania się takich kontaktów, to ogranicza się czyjąś autonomię, bo człowiek ma prawo mieć kon­takty seksualne z kim chce.

Młodzi ludzie dobrze pojmują słowo „zdrada”. Dobrze postrzegają dziewczynę, która „chodzi” z jednym chłopakiem i odwrotnie. Kiedy spotykają ją z innym, to mówią, że „ty go zdradziłaś, „ty ją zdradziłeś”. I dlatego większość ludzi normalnie myślących postrzega zdradę jako coś złego, podłego.

Zdrada wyrządza krzywdę zarówno temu kto zdradza, jak i tej osobie, z którą zdradza. Chcąc powrócić do pierwotnego stylu życia, należy wynagrodzić krzywdę tej osobie, z którą się zdradzało.

W małżeństwie nieraz bywa tak, że małżonkowie zgadzają się na zdradę. Pozwalają sobie na „skok w bok”. Mężowie wymieniają się na żony i odwrotnie. Taka sytuacja przypomina tzw. „promiskuizm płciowy” niektórych społeczno­ści pierwotnych: niełączenie się w stałe pary, brak reguł współżycia seksualnego i małżeńskiego.

Wartość wierności małżeńskiej

Wielu psychologów i terapeutów stwierdza, na podstawie badań, że dłu­gotrwałe życie z jednym mężem czy żoną daje prawdziwą satysfakcję seksualną, gdyż zachodzi wtedy związek osobowy. Natomiast ludzie, którzy zdradzają, czę­sto zmieniają partnerów seksualnych, nie mają z tego dużej satysfakcji, ponieważ z tymi osobami nie nawiązują relacji osobowych.

Dlatego, należy stawiać za wzór pary małżeńskie, które obchodzą jubile­usze pożycia małżeńskiego. To jest bardzo dobry przykład i wzór do naśladowa­nia dla ich dzieci, wnuków i innych. A dla samych jubilatów podziękowanie za to, że wytrwali, że budują trwałe społeczeństwo i rodzinę. Rozwody, z całą pew­nością wpływają negatywnie na społeczeństwo, rodzinę. Nawet obniżają poziom życia gospodarczego.

Ksiądz Marek Dziewiecki jest zdania, że tylko miłość chroni przed zdradą. Największym zagrożeniem jest niedojrzałość i brak miłości ze strony jednego lub obojga małżonków. To nie strach przed grzechem czy obawa o zarażenie się choro­bami wenerycznymi, ale wzajemna miłość jest jedyną niezawodną formą ochrony przed zdradą. Kto kocha, tego zupełnie nie interesują takie zachowania seksualne, które niszczą szacunek do samego siebie czy przyjaźń z drugim człowiekiem. Od wierności małżeńskiej oddala wszystko, co oddala od Boga i od miłości. Często zdrady małżeńskie wiążą się z nadużywaniem alkoholu i z pornografią, która spra­wia, że człowiek zaczyna odnosić się do drugiej osoby tak, jak do przedmiotu, któ­rym można się w dowolny sposób posługiwać dla zaspokojenia własnego popędu.

Radykalnym zagrożeniem dla wierności małżeńskiej jest też przewrotne twierdzenie, że wierność małżeńska w ogóle nie jest konieczna do tego, by być dobrym małżonkiem i rodzicem. Seksualność staje się chorobliwie atrakcyjna tylko dla ludzi nieszczęśliwych, a zatem dla tych, którzy nie kochają i którzy wiążą się z ludźmi podobnymi sobie. Dla chwili seksualnej przyjemności czło­wiek nieszczęśliwy potrafi poświęcić dosłownie wszystko: sumienie, zdrowie, małżeństwo i rodzinę a nawet własne życie.

Konsekwencje zdrady małżeńskiej

Więź małżeńska to najsilniejszy i najbardziej intymny związek mężczy­zny i kobiety a zdrada małżeńska to najbardziej radykalna forma zranienia i zdra­dzenia tej więzi. W pewnych aspektach jest to rana wręcz nieodwracalna, której nie sposób wymazać ze świadomości i z sumienia. Zdrada małżeńska oznacza, że dla kogoś przyjemność stała się ważniejsza od osoby. Prawo kanoniczne uznaje zdradę za wystarczającą podstawę do separacji małżeńskiej. Zdrada małżeńska powoduje bolesne konsekwencje psychiczne i moralne, prawne i finansowe, które wynikają na przykład z odpowiedzialności za dziecko pozamałżeńskie. Mogą też pojawić się konsekwencje zdrowotne, łącznie z chorobami przenoszonymi drogą płciową, a także AIDS. Warto wyjaśnić, że nawet jeśli małżonek wybacza choremu na AIDS współmałżonkowi zdradę, to chory na AIDS – jeśli znowu naprawdę kocha małżonka – nigdy nie zgodzi się na współżycie! Nie będzie bowiem narażał kochaną osobę na śmiertelną chorobę. Człowiek chory na AIDS jest zobowiązany w sumieniu do tego, by już do śmierci zachować wstrzemięźliwość seksualną.

Zdrada małżeńska powoduje ogromne cierpienie obojga małżonków. W początkowej fazie zwykle bardziej cierpi zdradzony małżonek, jednak w dłuż­szej perspektywie z reguły jeszcze większe cierpienie dotyka tego, kto dopuścił się zdrady. Takiemu człowiekowi zaczyna się dramatycznie komplikować całe życie. Stopniowo uświadamia sobie, że boleśnie skrzywdził nie tylko współmałżonka i dzieci, ale również samego siebie oraz tę osobę, z którą dopuścił się cudzołóstwa.

Ratowanie małżeństwa po zdradzie

Jeśli dochodzi do zdrady, to jej nieuchronną konsekwencją jest nie tylko dramatyczne cierpienie ale też równie dramatyczny kryzys małżeństwa. Odkry­cie, że jest się zdradzanym, wiąże się z ogromnym szokiem oraz powoduje długo­trwały uraz psychiczny i moralny. Czasem poczucie krzywdy u osoby zdradzonej jest tak wielkie i bolesne, że nie ma raczej szans na złagodzenie tego bólu i na powrót do wspólnoty małżeńskiej. W takim przypadku nie pozostaje zwykle nic innego, jak złożenie przez osobę skrzywdzoną wniosku o separację.

W świetle Ewangelii optymalnym rozwiązaniem jest przezwycięże­nie kryzysu poprzez pojednanie i przebaczenie. W odniesieniu do osób nie ma bowiem sytuacji nieodwracalnych. Zawsze możliwa jest radykalna przemiana, nawrócenie i przezwyciężenie przeszłości. Przebaczenie i pojednanie to droga, którą Chrystus proponuje w obliczu każdego grzechu i każdej krzywdy. Droga ta nie może mieć jednak nic wspólnego z naiwnością czy z tolerowaniem zła. Prawdziwe pojednanie jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy małżonek, który dopuścił się zdrady, uznaje swoją winę oraz radykalnie się zmienia. Jeśli warunek ten zostaje spełniony, to potrzebne jest jeszcze zadośćuczynienie wyrządzonej krzywdy i zadanego bólu. Najdojrzalszym sposobem wynagrodzenia zdrady nie jest ciągłe wypominanie sobie bolesnej przeszłości, lecz okazywanie tu i teraz dojrzałej, ofiarnej, wiernej miłości małżeńskiej i rodzicielskiej.

Troska o więź małżeńską gwarancją wierności małżeńskiej

Między małżonkami możliwa jest nie tylko coraz większa miłość, ale też coraz większa radość i czułość mimo upływu czasu, gdyż miłość jest zawsze wraż­liwa i czuła, i – w przeciwieństwie do zakochania! – nigdy nie przemija! Wymaga jednak pokory i cierpliwości we wzajemnym poznawania się i wspieraniu. To, co na co dzień decyduje o sytuacji małżonków, to nieustanne potwierdzanie miłości przez żonę i męża. Kobieta zwykle niemal „odruchowo” potwierdza swą miłość i to w sposób łatwo zauważalny: rozmawia, uśmiecha się, okazuje znaki czułości. Troszczy się o męża i dzieci nie tylko wtedy, gdy dla nich gotuje, sprząta, pierze czy prasuje, ale jeszcze bardziej wtedy, gdy z nimi rozmawia, gdy ich pociesza i wspiera, gdy upomina błądzących i gdy modli się za wszystkich w rodzinie. Rolą męża jest wspierać żonę codziennymi znakami radosnej miłości: nie tylko obecnością i pracowitością, ale także stanowczością w dobru i cierpliwością. Naj­pewniejszą gwarancją wzrastania we wzajemnej miłości i zaufaniu jest wspólna modlitwa małżonków, która sprawia, że nawet w obliczu poważnych trudności obydwoje zachowują siłę, mądrość i nadzieję. Miłość małżeńska to skarb, o który codziennie warto się troszczyć, chroniąc ją w najlepszym sejfie, jakim jest przy­jaźń z Bogiem, który kocha i uczy kochać (opracowano na podstawie rozmowy z ks. Markiem Dziewieckim, zamieszczonym w Przewodniku Katolickim 29/2007).

*

Zdrada małżeńska jest dla małżonków zwrotnym momentem w ich wspól­nym życiu. Dla wielu oznacza ona koniec związku małżeńskiego, gdyż wydaje się niemożliwe, że współmałżonkowi można przebaczyć coś takiego. Dla innych natomiast jest okazją do przemyślenia dotychczasowego życia, refleksji nad tym, co było dobre, a co przyczyniło się do tego, że ukochana osoba zdradziła. Konse­kwencje zdrady widoczne są w wielu obszarach życia małżeńskiego i rodzinnego. Warunkiem powrotu do życia w małżeństwie jest odbudowanie wzajemnego zaufania oraz przebaczenie, do którego potrzebna jest odpowiednia forma wspar­cia i pomocy w postaci terapii małżeńskiej. Powrót do życia we dwoje po zdradzie jest rozpoczęciem nowej drogi i nowego etapu w życiu małżonków.


Powyższy wywiad z ks. Markiem Dziewieckim ukazał się w Przewodniku Katolickim 29/2007.