Apel Jasnogórski – dzień IV

203
Apel Jasnogórski w łącznosci z pielgrzymami. Foto: ks. S. Piekielnik / www.diecezja.radom.pl

Śpiew: Nie bój się, wypłyń na głębię.

Śpiew: Apel Jasnogórski.

Rachunek sumienia i akt żalu.

Tak często się boimy – boimy się drugiego człowieka, przyszłości, biedy, beznadziei. A w Ewangelii tak często rozbrzmiewa wołanie „Nie lękajcie się!”. Dziś w Ewangelii Pan Jezus mówił do uczniów: „Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się”. Pomyślmy teraz, że przecież jesteśmy w rękach dobrego Boga i z ufnością dziecka wołajmy do Niego:

Ojcze nasz.

Rozważanie:

Doświadczony więzieniem

Matko Niezawodnej Nadziei, stajemy do Apelu, by potwierdzić z mocą, że jesteśmy, pamiętamy i czuwamy. Tak wiele lęków kryje się w naszych sercach. Czasem nie trzeba wielkich fal, by w naszych sercach zagościł popłoch i brak nadziei. A Ty wskazujesz nam jedyny ratunek i źródło nadziei, to Jezus Chrystus, Twój Syn, Zbawiciel świata.

Matko Boża, spójrz tego wieczoru na nasze serca, często pogrążone w lęku, uproś nam potrzebną odwagę. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński tłumaczył w więzieniu zalęknionej współtowarzyszce niedoli – siostrze zakonnej: „Strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga, a wtedy na zewnątrz już nikogo nie było…”.

Ks. Stefan Wyszyński w 1946 r. został mianowany biskupem lubelskim. Po latach mówił: „Podobało się Bogu, aby doprowadzić mnie po wielu latach służby kapłańskiej do pełni kapłaństwa. […] Byłem tym mocno przestraszony. Ponieważ czułem, że przerasta to moje siły, zwłaszcza w tak trudnych czasach, jakie przed Kościołem Bożym stanęły w okresie powojennym – opierałem się woli Stolicy Świętej. Musiałem jednak ustąpić, bo kardynał Prymas August Hlond, który mi zwiastował wolę Stolicy Świętej, powiedział: Papieżowi się nie odmawia. Szukałem więc pomocy. Przypomniałem sobie modlitwę mojej matki i mojego ojca przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, w kościele parafialnym w Zuzeli. Postanowiłem iść w ich ślady. Dlatego po konsekrację biskupią pojechałem na Jasną Górę. Odtąd już życie moje związane jest z Jasną Górą”.

Dwa lata później, 22 października 1948 r., zmarł kard. August Hlond, Prymas Polski – dziś kandydat na ołtarze. Na łożu śmierci wypowiedział on – w rzeczywistości Polski powojennej – proroczą wizję, a jednocześnie swój testament. Mówił: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. Walczcie w Jej imię, pracujcie”. Nie sposób oprzeć się jasnemu skojarzeniu, że dokładnie 30 lat później – co do dnia, na Placu św. Piotra w Rzymie papież Jan Paweł uroczyście inaugurował swój pontyfikat. Papież-Polak mottem swej posługi czynił słowa: „Totus Tuus” – „Cały Twój”.

Nowym Prymasem Polski został bp Stefan Wyszyński i do śmierci kierował Kościołem w naszej Ojczyźnie. Rzeczywistość Kościoła w Polsce w tamtym czasie była bardzo trudna. Komuniści, którzy przejęli władzę, zdążyli już umocnić się. Wiara nie mieściła się w kategoriach wyznaczanych przez system materialistyczny. Była z nim nie do pogodzenia, a co więcej komuniści – idąc za myślą jednego ze swych klasyków – traktowali religię jako narkotyk dla społeczeństwa. Rządzący Polską zdawali sobie sprawę z siły Kościoła, stąd też chciano usunąć go ze sfery publicznej i wyeliminować jego wpływ na życie Polski i Polaków. Konsekwentnie więc niszczono organizacje kościelne, zabierano własność kościelną, duchownych wtrącano do więzień i skazywano na wysokie kary, łącznie z karą śmierci.

Komuniści doskonale rozumieli też, że kard. Stefan Wyszyński nie ugnie się i za wszelką cenę będzie bronił praw wierzących w Polsce. Nie brakowało ze strony Prymasa odważnych wypowiedzi świadczących o takiej postawie. Zresztą, od pewnego czasu liczył się on z możliwością aresztowania. W liturgiczne wspomnienie bł. Władysława z Gielniowa, 25 września 1953 r., Prymas mówił do jednej z bliskich sobie osób:

„– Gdyby ci mówili, że Twój Ojciec zdradził sprawę Bożą, nie wierz!

– Gdyby ci mówili, że Twój Ojciec ma nieczyste ręce, nie wierz!

– Gdyby ci mówili, że Twój Ojciec działa przeciwko narodowi we własnej Ojczyźnie, nie wierz! – Gdyby ci mówili, że Twój Ojciec stchórzył, nie wierz!

– Twój Ojciec nigdy nie zdradził i nie zdradzi sprawy Kościoła, choćby miał za to zapłacić życiem i własną krwią.

– Twój Ojciec zawsze miał czyste ręce i nigdy po nic dla siebie nie sięgał.

– Twój Ojciec kocha Ojczyznę więcej od własnego serca i wszystko czyni dla Kościoła i dla niej. Ratuje Ojczyznę przed hańbą i prześladowaniem Kościoła, co jako wina spadłoby na Naród.

– Twój Ojciec nigdy nie był i będzie tchórzem. Wolałby zginąć, niż stchórzyć.

– Nie bój się moje dziecko, bo Twój Ojciec niczego się nie boi, tylko Boga”.

Komuniści nie cofnęli się – 25 września 1953 r. uwięzili Prymasa. Po z górą trzech latach, gdy sytuacja w Polsce stawała się coraz „gorętsza” przedstawiciele władz przybyli do Komańczy – ostatniego miejsca uwięzienia Prymasa i prosili, by powrócił do Warszawy. Gdy jedna z sióstr poinformowała wówczas o ich przybyciu Prymasa, ten nie śpieszył się jednak, a powiedział tylko: „Trzy lata na nich czekałem, niech teraz poczekają na mnie”.

Prymas bardzo chciał udać się najpierw na Jasną Górę, by podziękować Matce Bożej za uwolnienie. Sytuacja w Polsce wymagała jednak udania się do stolicy, ale kilka dni później przybył do Duchowej Stolicy Polski. Po wejściu do kaplicy Cudownego Obrazu, nie patrzył na Twój Obraz, Matko Boża, a tylko uklęknął przed Tobą i trwał tak na modlitwie przez dwadzieścia minut. Na pytanie, dlaczego nie patrzył na Ciebie, odpowiedział później: „Przecież to jest Królowa. Wystarczyło, że Ona na mnie patrzyła”. Po tych minutach modlitwy w milczeniu, mówił: „Może najlepiej byłoby całkowicie teraz zamilknąć. […] Jest bowiem chwila bardzo wielka i bardzo doniosła: spotkania z moją Najlepszą Panią, Matką Jasnogórską, która była mi wszystkim w trudnych, lecz zaszczytnych dniach mego więzienia, gdy Prymasowi dana była radość dla imienia Bożego zelżywość cierpieć. Ta, przed Obliczem której stoję, była mi przez cały ten czas Mocą i Wytrwaniem, Światłem i Oparciem, Pociechą, Nadzieją i Pomocą nieustanną – prawdziwą Dziewicą Wspomożycielką, «Virgo Auxiliatrix!». […] Dzięki Niej jestem tu teraz wśród was!”.

Matko Boża, w tej godzinie Apelu modlimy się za wszystkich przeżywających rozterki, za wszystkich zalęknionych, za sparaliżowanych strachem z różnych powodów. Niech zaufają Bogu, On jest źródłem siły.

Modlitwa św. Bernarda:

Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony, do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik płaczący staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. Amen.

Błogosławieństwo.

oprac. ks. Albert Warso