Apel Jasnogórski – dzień VII

53
Apel Jasnogórski w łącznosci z pielgrzymami. Foto: ks. S. Piekielnik / www.diecezja.radom.pl

Śpiew: Maryjo, Matko mojego wezwania.

Śpiew: Apel Jasnogórski.

  • Rachunek sumienia i akt żalu.

To już ostatni wieczór tegorocznej pielgrzymki. Powoli kończą się te „rekolekcje w drodze”. To były błogosławione dni! Tyle dobra się w nich dokonało. Tyle łask otrzymaliśmy od Ciebie, wszechmogący i miłosierny Boże. Uwielbiamy Cię za czas tych minionych dni i za spotykanych ludzi. Uwielbiamy Cię za to, że Maryja jest naszą Matką. Uwielbiamy Cię za Jasną Górę i Twoje cudowne działanie w sanktuarium Jasnogórskiej Pani. Zanim udamy się w ostatni etap naszej drogi, pragniemy prosić Cię o miłosierdzie. „Ukaż nam, Boże, pogodne oblicze” (por. Ps 80, 20), przebacz nam nasze grzechy, słabości i zaniedbania – wszystkie: te uczynione myślą, słowem i uczynkiem. Dobry Boże, błagamy o Twoje Miłosierdzie…

K.: Zmiłuj się nad nami, Panie.

W.: Bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie.

K.: Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje.

W.: I daj nam swoje zbawienie.

Ojcze nasz…

  • Rozważanie: Zasłuchani w „Testament z krzyża”

Jesteśmy już tak blisko Twojego Jasnogórskiego Tronu, Matko Najświętsza. Wpisujemy się (może po raz kolejny) w listę milionów naszych rodaków i pielgrzymów z całego świata, których przyjmowałaś i przyjmujesz tam na audiencjach. Ileż spraw omawiali z Tobą pielgrzymi przybywający na Jasną Górę? Wysłuchujesz każdego, na każdego patrzysz z matczyną miłością i każdemu na nowo ukazujesz Chrystusa – „błogosławiony Owoc Twojego życia”.

Rozpoczynaliśmy nasze pielgrzymowanie na Górze Przemienienia, a dziś w godzinie Apelu stajemy z Tobą, Matko Bolesna, na Golgocie, pod krzyżem Chrystusa i rozważamy przy Tobie tamtą Godzinę Miłosierdzia sprzed dwóch tysięcy lat. Ojciec Święty Franciszek mówił o Tobie, Matko Najświętsza, stojącej pod krzyżem:

„Ewangelie są lakoniczne i niezwykle dyskretne. Opisują obecność Matki prostym słowem: «stała» (J 19, 25), Ona stała. Nic nie mówią o Jej reakcji: czy płakała, czy nie płakała… nic; ani jednej wzmianki o Jej bólu. […] Stała tam w najgorszym momencie, w momencie najbardziej okrutnym, i cierpiała razem z Synem. «Stała». Maryja «stała», po prostu tam była. […] Maryja «stała» w najgęstszej ciemności, ale «stała». Nie odeszła. Maryja jest tam, wierna i obecna, za każdym razem, kiedy w miejscu, gdzie są mgły i chmury, potrzebna jest zapalona świeca. Nawet Ona nie zna drogi do przyszłego zmartwychwstania, którą Jej Syn otwierał wówczas dla nas, wszystkich ludzi: jest tam, by dochować wierności zamysłowi Boga, którego służebnicą zadeklarowała się od pierwszego dnia swego powołania; ale także wiedziona instynktem matki, która po prostu cierpi za każdym razem, kiedy jej dziecko przechodzi przez mękę” (10 V 2017 r.).

Stajemy więc obok Ciebie, Matko Boża, pod krzyżem Chrystusa. Dostrzegamy spojrzenie Zbawiciela, patrzącego na nas z wysokości krzyża. Widzimy Jego omdlałą twarz, zalaną krwią i potem. On umiera za mnie i dla mnie. Chrystus patrzy na Ciebie, Matko Bolesna, i na każdego z nas. On patrzy na mnie, stojącego obok Ciebie. Czuję Jego pełne miłości spojrzenie, bo On zawsze patrzy z miłością. Jestem Jego umiłowanym uczniem.

Chrystus na Golgocie myślał o mnie do końca i umarł za mnie. Zbawiciel o mnie, o każdym z nas, mówił do Ciebie, Matko Boża: „Oto syn Twój”. Za mnie Twój Syn oddał swoje życie, a mnie oddał Tobie. Słyszę słowa Odkupiciela. To jedne z ostatnich Jego słów. Każde wypowiadane z trudem, każde tak bardzo ważne i ważkie. Zbawiciel traci oddech, dusi się, resztkami swych sił zwraca się do mnie, przenosi mój wzrok na Ciebie, Matko Bolesna, i mówi: „Oto Matka twoja”.

Jak bardzo trzeba, bym teraz, Matko Najświętsza, podziękował Chrystusowi za to, że mi dał Ciebie, a Tobie oddał mnie w opiekę. Pragnę być tak blisko Ciebie, pragnę przytulić się do Twego Niepokalanego Serca przebitego mieczem boleści. Pragnę przy Jezusie, Twoim Synu, wyznać Ci z miłością: „Jesteś moją Matką! Jesteś moją Mamą!”.

Św. Jan Ewangelista zapisał, że umiłowany uczeń wziął Ciebie, Matko Boża, do siebie (por. J 19, 27). Pragnę i ja zabrać Cię dziś do siebie, w moją codzienność, w czas po pielgrzymce. Pragnę zabrać Cię do mego domu i do mojej rodziny. Chcę pokazać Ci osoby, które kocham i które są mi bliskie. Chcę pokazać Ci miejsce mojej codzienności, mojej pracy, nauki i inne ważne dla mnie miejsca. Jesteś przecież moją Matką. Chcę Ci opowiedzieć o tym wszystkim, co dla mnie ważne – o tym, co piękne i o tym, co trudne, z czym sobie nie potrafię poradzić… Wiem, że „wziąć Cię do siebie” oznacza uczynić Cię swoim „programem”.

Może obawiam się czasu po pielgrzymce, bo wróci szara codzienność ze zwykłymi problemami. Niech Twoja obecność, Matko Boża, rozświetli te mroki. Przy Tobie, Matko, czujemy się bezpieczni! Uczył nas Tomasz a Kempis: „Jeśli złośliwy wróg kusi was i przeszkadza wam w chwaleniu Boga i Maryi, nie przejmujcie się i nie przestawajcie chwalić i modlić się, lecz tym goręcej wzywajcie Maryi, pozdrawiajcie Maryję, myślcie o Maryi, wymawiajcie Jej imię, czcijcie Maryję, zawsze Maryję wychwalajcie, kłońcie się przed Maryją, Maryi się polecajcie” (Tomasz a Kempis, „O naśladowaniu Maryi”).

„Niewiasto, oto syn Twój”, „Synu, oto Matka Twoja”. Te słowa Chrystusa nazwano „Testamentem z krzyża”. Każdy z nas może i powinien stać się ich adresatem. Na naszej pielgrzymce modlimy się dziś, Matko Boża, w szczególny sposób w intencji wszystkich księży. Matko Kapłanów, polecamy Tobie Ojca Świętego Franciszka, naszego Księdza Biskupa Marka, wszystkich biskupów i kapłanów. Wspieraj ich w realizacji powołania, którym Pan Bóg ich zaszczycił. Uproś siły w codziennej posłudze i w wędrowaniu drogą ku świętości. Niech będą święci, módl się o to, Matko Boża. Polecamy Ci kapłanów pielgrzymujących z nami, dziękujemy Bogu za ich posługę. Modlimy się za księży z naszych parafii. Chcemy też powiedzieć Ci o kapłanach chorych, cierpiących, spracowanych i tych w domach księży seniorów. Matko Bolesna, pochyl się również nad kapłanami, którzy przeżywają trudności i wątpliwości. Pomóż kapłanom doświadczającym boleści Golgoty. Upraszaj Boże miłosierdzie tym księżom, którzy sprzeniewierzyli się łasce powołania. Matko Kapłanów, mów o nich wszystkich Chrystusowi. Każdy z nich jest przecież Twoim dzieckiem.

Polecamy Ci, Królowo Polski, nasze rodziny. Jesteś ich nadzieją! Wyznajemy tę prawdę po raz kolejny: Jesteś naszą nadzieją! Polecamy Ci rodziców, prosząc dla nich o światło Ducha Świętego w trudzie wychowania młodego pokolenia. Modlimy się za małżonków, by każdego dnia na nowo wzmacniali gmach wzajemnej miłości. Przynosimy Ci w godzinie Apelu ludzi młodych – niech na zawsze pozostaną wierni Chrystusowi, Tobie i Kościołowi. Święta Boża Rodzicielko, polecamy Ci wszystkie dzieci, te już narodzone i te jeszcze pod sercami swych matek – niech nie brakuje im miłości ze strony najbliższych. Matko Dobrej Rady, chcemy też powiedzieć Ci o ludziach doświadczonych wiekiem i utrudzonych pracą – niech cieszą się należnym szacunkiem i miłością najbliższych i całego społeczeństwa.

Królowo Polski, Ty jesteś nadzieją całej naszej Ojczyzny. Stąd też i tego wieczoru wypowiadamy nasze przyrzeczenia:

„Królowo Polski! Ponawiamy śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wielką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy. Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt. Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia. Królowo Polski, przyrzekamy!”.

Wszyscy: Królowo Polski, przyrzekamy!

Pod Twoją obronę

Błogosławieństwo.

(Oprac. ks. Albert Warso)