Modlitwa Różańcowa – Tajemnice radosne – dzień II

65
Pielgrzymka. Różaniec. Foto: ks. S. Piekielnik / www.diecezja,radom.pl

Zadałeś sobie kiedyś pytanie, czy coś jeszcze w życiu Cię cieszy? Czy może jesteś zajęty tylko załatwianiem spraw, pracą i obowiązkami? Wszyscy myślimy, że na radość trzeba mieć czas, a to przecież czas jest radością, bo trzeba w każdej chwili odnajdywać powody do szczęścia. Spójrz dziś na Maryję, na Jej życie, obowiązki i przepełnienie radością z każdej życiowej sytuacji.

  • Tajemnica I – Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

Każdej wiadomości w naszym życiu towarzyszą jakieś uczucia. Każdą wiadomość przeżywamy w sobie. Ale często „z góry” lubimy sobie w tym oczekiwaniu dopowiadać negatywne emocje i rozwiązania. Szukamy drugiego dna. Kalkulujemy. Tymczasem za mało w nas pozytywnego myślenia.

Postawmy się na miejscu Maryi. Młoda dziewczyna, narażona na lincz, bez perspektyw. A jednak w pełnym zaufaniu Bogu, z ogromną radością przyjmuje to trudne zadanie. Bez przeliczania opłacalności. Z ogromną radością odpowiada – TAK!

A teraz spójrz na swoje życie – jak w nim przyjmujesz wiadomości? Pamiętasz jeszcze zaręczyny, ślub albo radosną wiadomość o tym, że wspólnie czekacie na Wasze dziecko? Czemu to tylko krótkie momenty? Czy my naprawdę musimy żyć od przypadku do przypadku?

Maryjo – Matko dobrych wiadomości, naucz nas przyjmowania je z radością.

  • Tajemnica II – Nawiedzenie świętej Elżbiety

Gdyby zapytali nas dzisiaj, czego najbardziej nam brakuje, to pewnie wielu by odpowiedziało, że czasu. Tę złudną teorię powtarzamy niczym wierszyk nauczony w przedszkolu i coraz częściej staje się ona powodem tłumaczenia naszych zachowań i zaniedbań. Brakuje go nam w pracy, brakuje na realizację naszych pasji i poznawania świata, ale – co gorsza – najbardziej brakuje go dla naszych najbliższych. W pogoni za czasem gubimy nasze relacje. A może pora się zatrzymać?

Maryja? Kobieta bez zegarka. Wychodzi w zaawansowanej ciąży i idzie kilkadziesiąt kilometrów, by spotkać się ze swoją krewną Elżbietą, a – co najważniejsze – by jej pomóc! Przecież mogła powiedzieć, że również ma swoje sprawy – jak my często mówimy – i że musi się teraz zająć sobą. Ona jednak daje swój czas, bo zna priorytety.

A Ty? Potrafisz jeszcze zatrzymać się dla swoich najbliższych i zrezygnować z tego pędu? Reagujesz jeszcze na wołanie Twoich dzieci? Prośby współmałżonka? Bo przecież potrzeba nam czasem zamknięcia drzwi od domu i spędzenia czasu razem.

Maryjo – Matko pozytywnych spotkań, ucz nas znajdowania czasu dla najbliższych.

  • Tajemnica III – Narodzenie Jezusa

Co to jest szczęście? Niby bardzo proste pytanie, a wbrew pozorom rodzi duże dyskusje. Dzisiejszy świat powie nam, że to życie na poziomie. Ładny dom, samochód, duży telewizor i złota karta. To z pewnością cieszy, ale czy daje szczęście? Bo co, jeśli ten dom jest pusty, samochodem jeździmy tylko na trasie z domu do pracy, przed telewizorem siadamy sami, a karta ma ukryć nasze smutki?

Maryja rodzi Syna Bożego w nędznej stajni i w warunkach urągających człowiekowi, a co dopiero Bogu. Pewnie że lepiej by było w jakiejś willi, ale czy to by sprawiło, że byłaby bardziej szczęśliwa? Przeżywane sytuacje dają nam szczęście. Rodzi się Dziecko. A Ona jako Matka odnajduje pełnię swojego szczęścia w Jego oczach i uśmiechu.

Ty przecież dziś też mogłeś wybrać wakacje w hotelu z gwiazdkami i basenem, ale czy to by dało Ci więcej szczęścia? Zastanów się, czy czasami pogoni za Waszym rodzinnym „mieć” nie przekładasz nad Wasze „być”? I czego w tym uczysz swoje dzieci?

Maryjo – Matko prawdziwego szczęścia, ucz nas dostrzegania priorytetów.

  • Tajemnica IV – Ofiarowanie Jezusa w świątyni

Każdy z nas posiada coś cennego. Dba o to. Chucha, dmucha. I cieszy oko. Jesteśmy dumni z siebie, bo coś mamy! Ale czy bylibyśmy w stanie ten skarb oddać innym? No, właśnie. Ale z drugiej strony przecież dbamy o innych. Bo najlepiej kierować się zasadą współdziałania – „co Twoje, to moje, a co moje, to nie ruszaj”. Ale przecież my pomagamy – tylko, że najczęściej z tego, co nam zbywa, lub też żeby uspokoić albo uciszyć własne sumienie.

Maryja oddaje swój największy Skarb. Nie opowiada przy tym wszystkim wokoło, że On jest Synem Bożym. Nie szuka rozgłosu, ale oddana Bogu spełnia Jego wolę – przynosi Dzieciątko do świątyni. Tym samym daje ten Skarb również nam. Wie bowiem, że świat czeka na Chrystusa.

Gdyby Ci zadali pytanie – co jest dla Ciebie największym skarbem? Zastanów się też, jak o niego dbasz i czy potrafisz się nim dzielić, tak jak Maryja? Bo przecież dobro jest jedyną rzeczą, która się mnoży, gdy ją dzielisz.

Maryjo – Matko oddająca nam swój Skarb, naucz nas ofiarnej miłości wobec innych.

  • Tajemnica V – Odnalezienie Jezusa w świątyni

Chyba każdy z nas miał w życiu sytuację, w której zapomniał, gdzie zostawił na parkingu samochód w galerii handlowej… Wtedy to się dopiero dzieje – biegamy, szukamy, denerwujemy się, analizujemy. Aż w końcu jest i „kamień z serca”. Tak samo, gdy zgubimy inną rzecz – rozpoczynamy poszukiwania, a często nawet przypominamy sobie o wstawiennictwie św. Antoniego, bo w tej „desperacji” chwytamy się już różnych opcji, żeby tylko znaleźć. Ale w tym kolorowym życiu, bardzo często po drodze gubimy nasze relacje – rodzinne, przyjacielskie. I co? I nic z tym nie robimy. Często nas to nawet „nie rusza”. A jak już nie umiemy sobie z nimi poradzić, to je zostawiamy. No właśnie – zostawiłbyś samochód na tym parkingu i poszedł sobie?

Popatrz – Kobieta gubi Dziecko w tłumie. Różne myśli przychodzą Jej do głowy. Ale biega, szuka, denerwuje się, choć wie, że to On może więcej. Jednak kieruje Nią troska o relacje. Bo jest MATKĄ! Odpowiedzialność za Dziecko sprawia, że wszystko inne przestaje być ważne. Aż w końcu Go odnajduje – bez krzyków, pouczeń, ale pełna radości, że JEST!

Zastanów się dzisiaj, czy Ty też jeszcze tak umiesz? Czy potrafisz szukać i walczyć o swoje relacje z innymi? A może jednak przedkładasz rzeczy nad ludzi?

Maryjo – Matko poszukujących, naucz nas odpowiedzialności za relacje.

(Oprac. Przemysław Michał Duda)