Spektakl “Prymas”. Niełatwa modlitwa za nieprzyjaciół

26
Spektakl "Prymas". X. Tydzień Społeczny. Foto: ks. S. Piekielnik / www.diecezja.radom.pl

Spektakl pt. „Prymas” zakończył Tydzień Społeczny, który po raz dziesiąty odbył się w Radomiu. Przedstawienie przygotowała młodzież z radomskiej parafii pw. św. Stefana; scenariusz i reżyseria: ks. Krzysztof Kołtunowicz, współpraca reżyserska: Wojciech Ługowski.

– Pomysł takiego spektaklu zrodził się jeszcze przed wakacjami, gdy trwały prace nad opracowaniem programu Tygodnia Społecznego. Ks. Andrzej Jędrzejewski, proboszcz parafii św. Stefana w Radomiu, gdzie jestem wikariuszem, mówi do mnie: “Mamy tak fantastyczną młodzież. Ty jeszcze podczas nauki w liceum katolickim grałeś w teatrze Scene. Może byście coś przygotowali”. Zgodziłem się z entuzjazmem. I zacząłem szukać gotowych scenariuszy, ale nie było nic. Sięgnąłem wtedy po teksty Prymasa i… trafiłem na kwarantannę, bo koronawirusem zaraził się proboszcz. Wtedy zacząłem pisać scenariusz. A potem ja się zaraziłem i znów odosobnienie. To czas, gdy scenariusz został ukończony. A potem to już przygotowanie spektaklu. Czułem, że właśnie spektakl jest najlepszą formą, by przekonać młodych do Prymasa Tysiąclecia. I tak się stało. Widownia na spektaklu to w większości młodzi. – opowiada ks. Kołtunowicz.

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” – te słowa Jezusa z Ewangelii wg św. Mateusz najlepiej oddają treść spektaklu „Prymas”.

– Spektakl jako klamrę spina właśnie Stanisław Wyszyński, ojciec przyszłego prymasa, rolnik i organista w rodzinnej Zuzeli. To on uczy go patriotyzmu i zarazem każe mu modlić się za prześladowców, za Moskali. Stefan w dorosłym życiu będzie się modlił za swych wrogów, za Niemców, za komunistów, za Bolesława Bieruta. – wyjaśnia ks. Kołtunowicz.

„Prymas” to przedstawienie przygotowane przez młodzież dla młodzieży. Czy dziś postać Prymasa Tysiąclecia może zainteresować młode pokolenie?

– Znałem już trochę postać Prymasa Tysiąclecia, ale teraz dowiedziałem się znacznie więcej. Myślę, że jego osoba będzie mi coraz bliższa – mówi Albert, uczeń PSP nr Radomiu, który grał rolę małego Stefana.

– Nie było mi łatwo zagrać Prymasa, postać wielką i głęboką, przekazującą trudne treści. Starałem się być sobą, nie wejść w niepotrzebny patos. Szczególnie poruszyła mnie scena, gdy przyszło mi mojego rannego żołnierza przekonywać do modlitwy za Niemców – mówi Filip Kobylarczyk, student I roku.

– Zagrałam osobę o przekonaniach zupełnie innych niż moje. – mówi Julia, a w przedstawieniu: młoda komunistka, funkcjonariuszka UB. – To nie było łatwe. Ta dziewczyna lubowała się w poniżaniu innych. Ja tego nie robię. Ale spektakl sprawił, że postać Prymasa stała mi się jeszcze bliższa. Z pewnością wybiorę się na jego beatyfikację. – zapewnia Julia.

Młodzi aktorzy już mają pierwsze zaproszenia, by przyjechali i zagrali „Prymasa”.

– Wybierzemy się do PSP w Wierzchowinach im. kard. Stefana Wyszyńskiego. O nasz spektakl pytają także moi koledzy, wikariusze. – mówi ks. Kołtunowicz.