Konferencja – Przystępować do Komunii świętej to przyjmować samego Chrystusa – dzień V

58
Ks. Mariusz Wilk, przeodnik grupy Duszpasterstwa Akademickiego. Foto: ks. S. Piekielnik / www.diecezja.radom.pl

Dla człowieka wierzącego jest sprawą oczywistą, iż nie ma piękniejszego spotkania ze swoim Mistrzem, jak podczas Eucharystii, która jest [modlitwą] „najwspanialszą, najbardziej wzniosłą, a zarazem najbardziej «konkretną». Jest to bowiem spotkanie miłości z Bogiem poprzez Jego Słowo oraz Ciało i Krew Jezusa”, jak będzie nauczał papież Franciszek w jednej ze swoich środowych katechez poświęconych właśnie Eucharystii (15 listopada 2017 r.).

Dla wielu Eucharystia staje się codzienną praktyką, od której rozpoczynają nowy dzień, rozumiejąc, że Msza św. oprócz tego, że jest moim czasem dla Boga, którego słucham i którym się karmię, to jest także umocnieniem miłości, która słabnie w życiu codziennym (por. KKK, 1394). Trudno zatem wyobrazić sobie pielgrzymi dzień bez Eucharystii! Nikt, kto poważnie traktuje te szczególne rekolekcje w drodze nie pozbawi się tego jakże ważnego momentu, poprzez który nie tylko wyrażamy naszą wiarę, ale trwamy we wspólnocie. Jakże pięknie wyrazi to pielgrzym, który słowami pielgrzymkowego szlagieru zaśpiewa: „Jest jedno Ciało, jest jeden Pan. Jednoczy nas w Duchu, byśmy razem szli…”. Nie trzeba zatem zbytnio tłumaczyć, czym jest Eucharystia i dlaczego jest ona tak ważna w rozwoju duchowym, bo jako ludzie wiary rozumiemy tę troskę Chrystusa o swój rodzący się Kościół i o każdego z nas, z osobna. Zresztą sam Jezus wyraził to dość dobitnie: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 54-55. 57).

Z drugiej jednak strony trzeba nam ciągle wchodzić głęboko w tajemnicę Eucharystii, pamiętając jednocześnie o słowach Chrystusa: by „To czynić na Jego pamiątkę!» (por. Mt 22, 19), uświadamiając sobie coraz bardziej rangę i doniosłość chwili, w której Chrystus w swoim Słowie i w Komunii św. spotyka się ze swoimi braćmi i siostrami. To ważne zobowiązanie i wyraz rzeczywistej troski Boga, który znalazł genialny sposób na to, by być blisko swoich dzieci, stając się codziennym Pokarmem.

Zatem nakarmić się Bogiem, to prawdziwy Cud! Posmakować Go i nasycić się tak, aby człowiek już nigdy nie odczuwał głodu Miłości! To winno być pragnienie każdego z nas, którzy tęsknimy za Bogiem.

Jakże pięknie rozumieją to młodzi, których świadectwa dotyczące przyjmowania Chrystusa w Komunii św. są wyrazem tego pragnienia Boga. Oto kilka z nich, posłuchajmy:

  • „Bardzo się cieszę, że trafiłam do Duszpasterstwa, gdzie mogę w sumie codziennie uczestniczyć we Mszy św. i przyjmować Komunię św. To mi bardzo pomaga i bardzo motywuje do tego, być dbać o czyste serce” (Klaudia, lat 23).
  • „Moja siostra żyje w związku niesakramentalnym, a kiedyś razem chodziłyśmy na wspólnotę do naszej parafii. Za każdym razem, kiedy się tylko spotykamy, bo mieszkamy daleko od siebie, pyta mnie czy nie zaniedbuję niedzielnej Eucharystii i Komunii św. I zwykle płacze i mówi mi, jak bardzo tęskni za Jezusem” (Bożenka, lat 21).
  • „Odkąd tylko pamiętam jestem ministrantem i służę do Mszy św. Msza św. bez Komunii św.? To trochę bez sensu dla mnie! To tak jakby iść do kogoś na kolację i po pierwszym daniu odejść od stołu. A drugie danie? A deser?” (Igor, lat 25).
  • I jeszcze jedno świadectwo niepełnosprawnej Izy, która ma 22 lata: „Kilka lat temu uległam ciężkiemu wypadkowi, który zmienił wszystko w moim życiu. Albo może raczej powinnam powiedzieć: rozpoczął moje życie. Bo nie było ono wcześniej dobre: imprezy, alkohol, narkotyki, zabawa. Rozwaliłam wszystko. Odeszłam również od Boga. I kiedy na skutek urazu spędziłam w szpitalu kilka miesięcy, spojrzałam na życie już trochę inaczej. Codziennie przychodził do sali, w której leżałam ksiądz i pytał mnie, czy chcę się wyspowiadać, czy chcę przyjąć Komunię św. A ja nie chciałam. Nie potrzebowałam. To go nie zniechęciło. Przychodził dalej, a moje serce wreszcie pękło. Po kilkunastu latach wyspowiadałam się i znowu otworzyłam swoje serce na Boga. Dziś nie ma dnia, kiedy bym nie uczestniczyła we Mszy św. i nie nakarmiła się moim Jezusem”.

No właśnie. Nakarmić się Bogiem. Czuć taką potrzebę i tak żyć, by być ciągle przygotowanym na Niego. Przecież wiara bez Eucharystii i przyjmowanej Komunii św. będzie ciągle wiarą lichą, pełną wątpliwości i lęków, a przecież tak naprawdę Eucharystia „karmi i kształtuje Kościół” (DD, 32).

Trzeba sobie uświadomić mocno i to, że i sam Chrystus za nami tęskni i pragnie naszego serca, naszego życia, bo chce w Nim znaleźć miejsce dla siebie, godne i właściwe, tak aby mógł w tym życiu często trudnym i pogubionym czynić cuda. Zaprasza nas zatem na Ucztę! Każdego z nas, nie wyłączając nikogo. Tak jak to robi w przypowieści o zaproszonych na ucztę, kiedy to posyła swoje sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” (por. Mt 22, 4).

Rodzi się jednak pytanie: czy jestem gotowy na przyjęcie Chrystusa? Czy moje serce godne jest, by przyjąć Komunię św.? Mamy z tym niemały problem. I chociaż tuż przed przyjęciem Komunii św. powtarzamy z pokorą: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko Słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”, to jednak świadomość własnej grzeszności może odbierać nam to pragnienie Boga.

Aby zatem odpowiedzieć na to zaproszenie, musimy przygotować się do tej wielkiej i świętej chwili. Katechizm przypomni nam, że jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii św. powinien przystąpić do Sakramentu Pojednania (por. KKK 1385). Zresztą przypomni o tym wcześniej św. Paweł wzywa nas do rachunku sumienia: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej […]. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11, 27-29).

Bardzo ważna jest więc ta moja motywacja do tego, by w Sakramencie Pokuty i Pojednania pozbyć się ze swojego serca grzechu, szczególnie ciężkiego i by w ten sposób otworzyć swoje serce na Boga. Tę dyspozycję i chęć trwania w przyjaźni z Bogiem Kościół nazywa „stanem łaski uświęcającej”, którą definiuje jako „dar darmo dany, przez który Bóg obdarza nas swoim życiem wlanym przez Ducha Świętego do naszej duszy, by ją uleczyć z grzechu i uświęcić” (por. KKK 2023).

Szukanie takiej relacji z Bogiem, komunii z Nim staje się zatem wyrazem naszej potrzeby Boga oraz wiary w to, że Jego miłość „jest większa niż wszystkie nasze sprzeczności, wszystkie nasze słabości i wszystkie nasze małoduszności” jak przypomniał to młodym papież Franciszek w czasie Światowych Dni Młodzieży w Panamie w 2019 r, i zapewni Ojciec Święty, że to Chrystus przede wszystkim „chce napisać tę historię miłości”.

To wszystko sprawia, że wierzący będzie dbał o tę przyjaźń i chętnie będzie ją umacniał poprzez częste przyjmowanie Komunii św. Kościół zaleca wiernym, by przyjmowali zawsze Komunię św., gdy uczestniczą w sprawowaniu Eucharystii, a zobowiązuje ich do tego przynajmniej raz w roku (kan. 1417 KPK), rozumiejąc, że tylko w ten sposób człowiek może tę więź ze swoim Bogiem pogłębić, nie ograniczając się do pewnego rodzaju minimum.

A dla wzmocnienia motywacji Trzecie Przykazanie Kościelne przypomina o obowiązku przyjmowania Komunii św. przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym. Krańcową datą, kiedy możemy zrealizować to zobowiązanie jest Niedziela Trójcy Przenajświętszej, wtedy to kończy się okres przyjmowania Komunii św. wielkanocnej.

„Kto kocha, nie liczy kiedy może kochać”, napisał kiedyś ks. Andrzej Hładki. Rozumiemy zatem, że Komunię św. możemy przyjmować codziennie, gdy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej i tyle razy, ile jesteśmy na całej Mszy św., lecz nie więcej niż dwa razy, dbając o to, by nie spowszedniało nam to karmienie się Bogiem, a które powinno to nasze życie kształtować.

Często mamy problem z właściwym zrozumieniem postu eucharystycznego, jako naszego bezpośredniego przygotowania się do przyjęcia Komunii św. Warto przypomnieć sobie kilka istotnych zasad:

„1. Przystępujący do Najświętszej Eucharystii powinien przynajmniej na godzinę przed przyjęciem Komunii świętej powstrzymać się od jakiegokolwiek pokarmu i napoju, z wyjątkiem tylko wody i lekarstwa.

2. Kapłan, który tego samego dnia sprawuje dwa lub trzy razy Najświętszą Eucharystię, może przed drugim lub trzecim sprawowaniem coś spożyć, chociażby nie zachodziła przerwa jednej godziny.

3. Osoby w podeszłym wieku lub złożone jakąś chorobą, jak również ci, którzy się nimi opiekują, mogą przyjąć Najświętszą Eucharystię, chociażby coś spożyli w ciągu godziny poprzedzającej” (kan. 919 KPK).

Post eucharystyczny ma nas zatem uwrażliwić na realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie oraz zachęcić do postawienia sobie pytania: Czy ja rzeczywiście zdaję sobie sprawę, że w Komunii przyjmuję naprawdę Ciało Chrystusa? Kiedy bowiem brakuje tej wrażliwości dochodzić może do totalnego niezrozumienia istoty Komunii św. oraz do poważnych zaniedbań, które skutkują bardzo konkretną formą obrażania Pana Boga.

Co się dzieje bowiem, kiedy nie jestem odpowiednio przygotowany do przyjęcia Komunii św., a mimo to ją przyjmuję (nie wyspowiadałem się, a mam świadomość grzechu ciężkiego)?

Mamy wtedy do czynienia z tzw. Komunią świętokradzką. Czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

„Ten, kto ma świadomość popełnienia grzechu śmiertelnego, nie powinien przyjmować Komunii świętej, nawet jeśli przeżywa wielką skruchę, bez uzyskania wcześniej rozgrzeszenia sakramentalnego, chyba że ma ważny motyw przyjęcia Komunii, a nie ma możliwości przystąpienia do spowiedzi” (KKK 1457).

To nie tylko brak szacunku do Komunii św., ale też jakieś poważne nieuporządkowanie serca, które z jednej strony pragnie Boga, a z drugiej nie chce czy nie potrafi się odpowiednio na Jego przyjście przygotować.

Podobnie rzecz się ma z profanacją Najświętszego Sakramentu, do której niestety w ostatnim czasie dochodzi coraz częściej, a która jest po prostu wyrazem ludzkiej głupoty, ale może przede wszystkim nienawiści do Kościoła i samego Chrystusa. Kiedy dojdzie do sytuacji zbeszczeszczania Ciała lub Krwi Pańskiej Kościół zwykle błaga Boga o przebaczenie, tak aby Pan Bóg nie odbierał mimo wszystko ludziom tego Niebieskiego Pokarmu. To zwykle jest też wielka tragedia dla dopuszczających się profanacji, bowiem poprzez zaistniały fakt popadają w karę ekskomuniki, czyli wyłączenia ze wspólnoty Kościoła, co wiąże się z niemożnością korzystania z Sakramentów świętych (por. kan. 1367 KPK).

Potrzebujemy Boga! Potrzebujemy z Nim być, potrzebujemy czuć tę Obecność. Potrzebujemy się zatem Bogiem karmić. Jest więc rzeczą oczywistą, że bez Eucharystii, że bez Komunii św. nie przeżyjemy dobrze naszego życia i nie uwierzymy do końca w Zmartwychwstałego.

Wyrazi to w jeszcze bardziej oczywisty sposób Papież Franciszek: „Za każdym razem, gdy przystępujemy do Komunii św. upodabniamy się bardziej do Jezusa, bardziej przemieniamy się w Jezusa” (7 listopada 2017 r.).

A takimi przecież chcemy być…

ks. Mariusz Wilk